Jacek (Jacx) Staniszewski "Jak wykonać emocjonalny plakat"

Jacek (Jacx) Staniszewski

Dom Angielski, Chlebnicka 16

Przestrzeń: Galeria na Chlebnickiej

Data: 23/05–3/06

Wydział: Grafika

Jacek (Jacx) Staniszewski "Jak wykonać emocjonalny plakat"

wernisaż: 23.05.2022, godz. 18:00

wystawa czynna: 23.05-03.06.2022

miejsce: Galeria ASP, Dom Angielski, ul. Chlebnicka 13/16, Gdańsk

 

Wydarzenie na fb – przejdź do strony

 

Jacek Staniszewski – opozycjonista  zakademizowany

Samotność pozbawiona zasad to wolność dla twórcy

Trudno sobie wyobrazić funkcjonowanie Jacka ( Jacx’a) Staniszewskiego w ramach i granicach uczelni, która ze swej natury ma swoje administracyjne ograniczenia. Funkcjonuje według przyjętych statutów, reguł, programów, wytycznych wewnętrznych i tych zewnętrznych, regulaminów itp…  Jak w tym uporządkowanym z konieczności świecie może odnajdować się artysta o zdeklarowanym poczuciu wolności i niezależności, tak w sztuce jak i w życiu. Obu sfer Staniszewski nie rozdziela. Odrzuca drogę tych, którzy wybierają wiarę w poznawanie reguł i stosownych przepisów, niezbędnych do kreacji artystycznej a tym samym bezpiecznego życia i kariery. „Przyjęte zasady są dla nich jak poręcze wzdłuż schodów, ułatwiające wchodzenie” – pisze Staniszewski. /[1] Osoby takie widzi jako dbające o swój wygląd i poprawność wysławiania. Nie będzie im dane przekroczyć granic wyznaczonego terytorium. On sam wybiera chaos, pozbawiony reguł porządkujących.

 „Chaos niczym droga w ciemności  przez las, a w zasadzie brak tej drogi. Idący zdaje się wyłącznie na intuicję, która w żaden sposób nie jest w stanie go chronić. Co rusz ulega większym lub mniejszym urazom. Stając się coraz bardziej poobijany mutuje się w nowy gatunek podobny rybom żyjącym na dużych  głębokościach. Takie życie mocno ograniczone w realia odwdzięcza się bogactwem duchowych doznań prowadząc do nieprzewidywalnego samorozwoju. Rodzaj samotności pozbawionej zasad to wolność dla twórcy, który będąc na samym dnie z dala od powierzchni pełen prywatnych głębokich odczuć pozbawiony jest wyrzutów sumienia w kontekście popełnionych gestów. Udało mi się zejść jako ta ryba na duże głębokości gdzie panuje cisza i nie ma tłoku.„/[2]

Autokomentarz artysty, publikowany jako wstęp do bogatej jego monografii, prowokuje do spojrzenia wstecz, do początku wybranej drogi, która przypada na wyjątkowy czas przewartościowań w środowisku artystycznym Gdańska. Staniszewski należy niezaprzeczalnie do najbardziej wyrazistych osobowości tego okresu. Wyszedł z pracowni Jerzego Krechowicza, twórcy legendarnego Teatru „Galeria”. Na Wydziale Malarstwa i Grafiki studiował w latach 1977-1983. Wybierając pracownię Krechowicza, pozostał przy nim  przez dwadzieścia  kolejnych lat. Jako jego asystent współprowadził jedną z trzech pracowni projektowania graficznego. Nazywał go swoim „mistrzem”. Niewątpliwie temperament artystyczny Krechowicza, jego zadziwiająca wyobraźnia, stanowiąca rzadkie połączenie inteligencji i niemal dziecięcej świeżości postrzegania świata, poza jego oczywistymi  realiami, miała wpływ na wybór własnej drogi Jacka Staniszewskiego. Jej drogowskazem była intuicja a kierunek nieznany. Podobnie jak mistrz nie ograniczał swej aktywności artystycznej do  projektowania graficznego, zdominowane głównie przez plakat. Rysunek, filmy video, instalacje przestrzenne obok koncertów muzycznych są różnymi sposobami ekspresji, które łączy osobowość niepokorna i buntownicza. Należy do pokolenia, które w połowie lat 80. w geście niezgody, odcinając się od oficjalnie istniejących instytucji kultury, wyprowadziło sztukę na ulicę w poszukiwaniu nowych, nieformalnych miejsc w przestrzeni miejskiej. Niewątpliwie fala alternatywnego ruchu artystycznego, skierowanego przeciwko tradycji własnej uczelni, zdynamizowała gdańską scenę artystyczną tamtych lat i budowała  osobowości głównych aktorów tej sceny. Jednym z nich był Jacek Staniszewski. Żeby zrozumieć jego pierwsze realizacje, niezbędny jest kontekst ówczesnych zdarzeń, które spolaryzowały środowisko i dały impuls całkiem  nowym zjawiskom, przewartościowującym w konsekwencji estetyczne priorytety samej gdańskiej uczelni. W połowie lat 80. Odbyły się szeroko komentowane pokazy sztuki młodych, z których najważniejsze to: Ekspresja lat osiemdziesiątych, zorganizowana przez Ryszarda Ziarkiewicza w sopockim BWA w 1986, rok później Moby Dick (Gdańsk, Gdynia ) a w roku 1988 Abstrakcja konkretna, realizm radykalny   w Muzeum Narodowym w Warszawie. We wszystkich tych wystawach brał udział Jacek Staniszewski. Młode pokolenie stawiało na wolność i indywidualną ekspresję, odcinało się od tych wszystkich nurtów w sztuce, które bazowały na intelekcie. Z tradycji awangardowej wybierali wątki dadaistyczne z najbliższymi im kategoriami absurdu, ironii, groteski i pastiszu. Poczucie absurdu życia i dystans było ich pokoleniowym przeżyciem.

W gdańskim środowisku fala nowej ekspresji była zapowiedzią  nie znanych dotąd zjawisk. Część młodego pokolenia, wywodząca się z akademii ( należał do niej Jacek Staniszewski) wystąpiła przeciwko tradycji własnej uczelni, pielęgnującej modernistyczny model sztuki z jej supremacją obrazu a w konsekwencji przeciwko oficjalnym miejscom z tą sztuką powiązanym. Dla własnej sztuki tworzyli undergroundowe, nielegalne przestrzenie, głośne w tamtych latach i znaczące miejsca w sztuce polskiej. Dla ich opisania krytycy użyli pojęcia „ „nowa szkoła gdańska”, w opozycji do terminu „szkoła sopocka”, również stworzonego przez krytyków w latach 50. Wyróżnikiem nowego zjawiska była interdyscyplinarność, swobodne poruszanie się między różnymi mediami: od malarstwa i rzeźby po sztukę komputerową, video-art., fotografię, land-art., performance, instalacje i obiekty – obok specyfiki miejsc, które określały wybór środków.  Zjawiska artystyczne, oficjalnie nieakceptowane na uczelni, mogły rozwijać się poza nią pod parasolem Szkolnego Koła Artystyczno-Badawczego, założonego po stanie wojennym przez Grzegorza Klamana, Wojciecha Zamiarę i Kazimierza Kowalczyka. W ramach warsztatów badawczych takie miejsca powstawały w Barakach na Wyspie Spichrzów, Karlinie i Skokach. Warsztaty tworzyły alternatywny wobec oficjalnego program studiów, którego efektem były wystawy, niemal wszystkie akcje w latach 1984-1986. Jednak, jak wspomina Ryszard Ziarkiewicz „.. to, co możemy uznać za zapowiedź wydarzeń połowy lat osiemdziesiątych, stało się na mniejszą skalę w pracowni grafiki Jerzego Krechowicza, który wypuścił w świat dwie wybitne osobowości – Zbigniewa Szumskiego i Jacka Staniszewskiego.”/[3] Ziarkiewicz cenił Staniszewskiego szczególnie za „ciągle otwartą stylistykę” a także „zdolność do całkowitego opanowania przestrzeni i wspaniały zmysł ekspansji, anektujący na rzecz sztuki wszystko, co znajduje się pod ręką.”  Zauważa też Ziarkiewicz, że choć naturalnym zapleczem dla Staniszewskiego był ruch opozycji, związanej z grupą Klamana, to jednak pozostał on jedynym artystą występującym niezależnie, poza nawiasem grupy, zachowując ironiczny dystans do powagi preferowanej przez Grzegorza Klamana. W Galerii D, w części BWA w Sopocie, zwanej też „rękawem”, wystawa „Dread Object”  przyciągała tłumy ( około 800 osób dziennie), jednocześnie budziła  sprzeciw akademickiego środowiska, zwłaszcza kadry profesorskiej, w wyniku czego Galeria D została zamknięta a Ziarkiewicz stracił pracę po raz pierwszy. Kiedy ją odzyskał, jako dyrektor BWA w 1993, Staniszewski był często zapraszanym autorem między innymi dlatego, jak wspominał Ziarkiewicz, że występował on nieodmiennie w roli „ niezbyt mile widzianego gościa, który robi dużo hałasu i zamieszania.”/[4]  Budził emocje i nikogo nie pozostawiał obojętnym. Wystawom towarzyszył często koncert, w którym Staniszewski występował w roli punk rockowego muzyka. Muzyka, głośna i agresywna, z założenia rezygnująca z profesjonalnego warsztatu, stanowiła adekwatną część jego artystycznego programu. Lata 80. przynoszą drugą falę zespołów, wywodzących się z szerszego zjawiska kontrkultury, identyfikowanej z ideologią anarchistyczną.  Punk to jedno z wcieleń postaci wyobcowanej, poza nawiasem społeczeństwa i jego normami. Jego wizerunek jest jednym z motywów, obecnych w sztuce tamtych lat. Wydaje się, że  dla Staniszewskiego muzyka należy do sfery wolności. Poświecił jej kilka wczesnych prac, jak: „Rockʼnʼroll”, z 1989.- wielofigurowa kompozycja w stylistyce typowej dla nowej ekspresji z punkowymi figurami, a także wcześniejsze – „Blues” z 1981, „Ray Charles”, z 1983 czy „Fats Waller”,z 1983. Wszystkie w technice akrylu na papierze. Te ostatnie łączy  motyw klawiatury, który nadaje rytm kompozycjom, oszczędną prostotę i syntezę formy, która sprowadza temat do symbolicznego znaku, myślowego skrótu. Pod tym względem należą do wyjątkowych i osobnych w kontekście wielowątkowej twórczości Staniszewskiego. Prace te łączą się z  jego aktywnością muzyka i performera jak również plakacisty, dokumentującego działalności takich formacji, jak „Chlupot Mózgu” ,  „Maszyna do Mięsa” czy „The Plemniors”. W składzie tych formacji występował Staniszewski jako gitarzysta. Ostatni z wymienionych zespołów był formacją muzyczno – performerską. Powstał około 1993. Koncertował głównie w Klubie Siouxie w Sopocie, także podczas wystaw „Dread & Vision w PGS w Sopocie. Reaktywowany w 2003 na potrzeby performance’u „Oddajmy Elvisa społeczeństwu”,  miał miejsce w Klubie Ucho w Gdyni. Warto dodać, że w latach między 1984 a 1991, kiedy jeszcze można było mówić o integracji niezależnego środowiska, związki muzyki z artystami były  szerszym zjawiskiem kulturowym i obyczajowym, którego wspólnym mianownikiem był nonkonformizm i sprzeciw wobec powszechnie przyjętych zasad. Na Wyspie Spichrzów, terenie dzierżawionym przez PWSSP, gdzie Grzegorz Klaman prowadził pracownię techniczną rzeźby, współpracowały ze sobą różne formacje.  Z artystami grupy Tot-Art współpracowali muzycy z grupy „Miłość” : Mikołaj Trzaska, Ryszard Tymon Tymański. Wspólne akcje i projekty miały często kontekst polityczny.

W Barakach na Wyspie Spichrzów w 1987 Staniszewski budował prowokacyjne ołtarze z ukrzyżowanymi prymitywnymi kukłami. Były nie tylko prowokacją ale też oskarżeniem z moralizatorskim autokomentarzem, wyrysowanym odręcznie na ekspresyjnych figurach : „Tak to twój Jezus, którego codziennie krzyżujesz swoimi uczynkami”. Motywy ukrzyżowania, drogi krzyżowej, wygnania z raju były tematami całego cyklu instalacji i rysunków we wczesnym okresie twórczości, w którym artysta ujawniał talent świetnego rysownika. Łączył instalacje z rysunkiem. Stałym elementem jego wcześniejszych instalacji był też ekran telewizora – służył jako synonim represji i nadzoru, epatowania sensacyjnymi scenami przemocy. W jednej z akcji z udziałem autora (”Wirtualny cud” 2006 ) ze skrzynki telewizora wylewała się w pewnej sekwencji zdarzenia czerwona farba. Podczas pokazu „Perseweracja Mistyczna i Róża”, otwierającego dyrekcję Ryszarda Ziarkiewicza w BWA w Sopocie ( 1993) Staniszewski pokazał instalację „Idealna symetria gwałtu” Centralnym elementem instalacji był ekran telewizora ze zbliżeniem oka. Wyizolowane, pojedyncze oko to  motyw znany historii sztuki.  W średniowieczu było to oko Boga, najwięcej przykładów znajdziemy w manieryzmie. W połączeniu z zegarem oznaczało subiektywność widzenia, rozpoznający chwiejny świat przemijalności i zmienności./[5] Oko  z instalacji Staniszewskiego ma raczej funkcję wszechobecnego obserwatora i kontrolera. Z czasem ekran telewizora zastępuje komputer, który staje się dominującym narzędziem w tworzeniu wirtualnych obrazów. Jeśli we wczesnej twórczości dominuje rysunek i techniki malarskie łączone z instalacją, to ostatnie lata zdominował plakat. Pod względem tematycznym można podzielić na  kulturowy, społeczny i polityczny. Fakt, iż funkcją plakatu jest informacja, w szczególnych okolicznościach propaganda, a jego naturalnym środowiskiem jest przestrzeń publiczna, przekazywane treści mają niebagatelną możliwość oddziaływania na widza. Autor z pełną świadomością przywraca funkcje propagandowe plakatu w pozytywnym znaczeniu tego słowa – jako środek wpływania na świadomość odbiorcy. Pracownię, którą prowadzi Staniszewski na Wydziale Grafiki nazywa wprost – Pracownią Propagandy Społecznej. Zadania, jakie stawia studentom, mają charakter programowo zaangażowany. Jest artystą wyjątkowym, zwłaszcza we własnym środowisku, którego mit założycielski „szkoły sopockiej” wykształcił pięknoduchowskie postawy, stawiające  estetykę  ponad etyką.  Demonstrowana przez artystę postawa nonkonformisty jest w gruncie rzeczy wyrazem postawy etycznej, braku zgody na niegodziwości świata. Sztuka staje się jedynie możliwym orężem waliki a wybór środków adekwatny do realnego okrucieństwa obecnego w świecie rzeczywistym. Jako źródło swojej estetycznej i etycznej postawy wskazuje  subiektywnie przeżyte wydarzenia grudnia 1970. Jako nastolatek był świadkiem brutalnego ataku milicji. „ To był koniec dzieciństwa, napisał – Od tej pory sercem i umysłem byłem po stronie ukrywających się ściganych, od czasu do czasu zamieniających się w ścigającego”./[6]

Gwałt i przemoc wywołują w sztuce Staniszewskiego równie gwałtowne formy ekspresji. Obecne były we wcześniejszych instalacjach, wspomnianych już ołtarzach i ukrzyżowaniach i znalazły dalszą kontynuację w plakatach, których źródłem są obrazy – fotografie, obecne w cyberprzestrzeni Internetu.  Wykorzystuje funkcje plakatu, jako komunikatu społecznego, choć swoje plakaty traktuje unikatowo, jako obrazy. Ilość drukowanych egzemplarzy jest ograniczona. Trudno w nich oddzielić estetykę od etyki i funkcji poznawczych, informacyjnych. Równie trudno zamknąć je w ramach plakatu. Balansują na granicy grafiki, reportażu czy dokumentu. Wskazują na ambiwalentną naturę mediów, które z jednej strony dają sztuce nowe narzędzia w postaci środków wyrazu i wolności komunikacji a jednocześnie stanowią źródło różnych zagrożeń – kontroli, przemocy, agresji.  Technika powstawania obrazu, mechanizm budowania informacji powodują, że odróżnienie prawdy od fikcji staje się problematyczne. Za technikami tymi kryje się bowiem możliwość manipulacji, wpływania na rzeczywistość. Fake news’y czy hajty to nowe i powszechne formy przemocy w Internecie.

 W sensie technicznym stosuje Staniszewski metodę kolażu, podobnie jak jego mistrz, Jerzy Krechowicz. Krechowicz jednak wykonywał żmudną ręczną pracą, wycinając z czasopism wybrane fragmenty reprodukowanych zdjęć. Kolekcjonował stosy tytułów kolorowych pism, które były źródłem informacji o świecie i jednocześnie tworzywem, przetwarzanym we własne, niepowtarzalne obrazy. Opracował nawet własną technikę scalania gotowych fragmentów w nową jakość wizualną kompozycji.  Do dziś nie korzysta osobiście z komputera a jego komputerowe grafiki wykonują informatycy, oczywiście wedle „scenariusza” artysty. To, co Krechowicz dokonywał przy pomocy nożyczek, Jacek Staniszewski osiąga w znacznie większym zakresie możliwości, korzystając z  rewolucyjnej techniki Internetu. Przy pomocy skomplikowanych programów graficznych może warstwowo nakładać obrazy, segmentując je i fragmentaryzując. Wykorzystuje z internetu pliki gromadzonych, interesujących go motywów, z których montuje swoje wirtualne kompozycje hybrydycznych tworów. Niepowtarzalny styl i kolorystykę uzyskuje za pomocą specjalnych profilów barwnych.

Hybrydyczne twory Jacka Staniszewskiego mają w sztuce odległą tradycję, poczynając od wczesnych grotesek, przez sztukę i literaturę gabinetów grozy okresu manieryzmu, niektóre dzieła Michała Anioła, Tintoretta, El Greca, Dürera po współczesne potwory Chagalla, Ernsta czy Dalego. Manierystyczną skłonność do rozdrabniania składników świata, fragmentaryzacji anatomii, fascynacja munstrualnością odnaleźć można w literaturze i sztuce okresów doświadczanych grozą wojennych okrucieństw, w czasach epokowych kryzysów, kiedy świat rozpada się w swoich podstawowych zasadach.  Są to wszystko świadomie stosowane estetyczne środki, bez względu na epokę. Wskazują  stan zwątpienia w otaczający świat./[7]  Sztuka współczesne także nie jest wolna od tej estetyki, zwłaszcza w sztukach multimedialnych, w instalacjach i różnych formach wirtualnych.  Przyczyna jest zawsze ta sama. Ryszard Kluszczyński kwalifikuje ją jako estetykę gwałtu.

Estetyka gwałtu rodzi się z subiektywnego doświadczenia przemocy w świecie realnym, z uświadomienia sobie roli mechanizmów władzy w strukturze relacji międzyludzkich, z poczucia wyobcowania, z niezgody na uległość wobec ustanowionych gdzieś i kiedyś reguł, praw czy hierarchii. Sprzeciw ten może mieć podłoże polityczne, społeczne, obyczajowe. W każdym przypadku jest odczuwany jako imperatyw działania. Sztuka staje się wówczas polem walki, a każde dzieło wyzwaniem rzuconym wrogiemu, nieakceptowanemu światu. /[8]

Polem walki jest  sztuka Jacka Staniszewskiego a tematem nieustająca wojna toczona od zawsze na różnych frontach ideologicznych. Często materia ciała ludzkiego jest tożsama z materią przedmiotów czy zwierząt, lub traktowana wymiennie. Ciągle powiększany cykl portretów zamiast twarzy przedstawia ich kalekie destrukty łączone z przedmiotami. Są jak zrujnowane domy, których są integralną częścią. To ewokacja ludzkich lęków i dojmującego poczucia utraty bezpieczeństwa. Ścięte pnie drzew zamiast słojów odkrywają krwawą ludzką tkankę ( z cyklu „Wojna jest zła”) lub też ranione ciało człowieka zestawione jest z mięsnym daniem na talerzu, szaszłyka czy upieczonego kurczaka ( z cyklu „W czasach Konsumpcji o Wolności”). Komentarzem do nich jest – diagnoza: „”Społeczeństwo nie może poradzić sobie z rzeczywistością! Ucieka więc w konsumpcję.”  W  innych poruszających obrazach ciała poddawane są wymyślnym torturom. Wieszane, krzyżowane, odkrywają anatomiczne wnętrza ni to ludzi ni to zwierząt. Ich tkanka mięsna jest tożsama. Są zżerani i sami zżerają. („Psycho Hunters”, Nice to meat You”, „Para”, Hit Me, „Real portrait of meat cubism”, “Modern crucifixion” ). Tytuły prac można by mnożyć. Wyobraźnia artysty nie stawia żadnych granic w okrutnych, wręcz delirycznych fantazjach na temat ludzkiego ciała i jego przekształceniach. Kiedy zło jest wszechobecne i przestaje robić wrażenie, przeobraża się w abstrakcyjnego potwora – monstrualną ośmiornicę  ( z cyklu: „Jeśli realne zło nie robi już wrażenia, należy pokazywać zło wyimaginowane”). Obrazy tego cyklu przypominają sceny, wyjęte z filmu „Wojny światów”. Prace te wywołują często konsternację i dyskomfort, czasem odrazę i wstręt. I o to artyście właśnie  chodzi. Nie zależy mu na komforcie odbiorcy, na jego przyjemności estetycznej z obcowania z dziełem, raczej na emocji, która zastępuje kontemplacje. Estetykę ich można kwalifikować niewątpliwie jako estetykę gwałtu.   

Droga zawodowa Jacka Staniszewskiego od miejsc nielegalnych,  undergrandowych po renomowane i prestiżowe galerie, m.in. w: PGS w Sopocie, Muzeum Narodowe w Gdańsku, Muzeum Narodowe w Warszawie, Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie, także galerie w Paryżu, Berlinie, Hannoverze, Shanghaju wreszcie rola nauczyciela akademickiego świadczy o randze jego aktywności artystycznej, ale też pełnoprawnym miejscu nowych mediów w  edukacji Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku. Walka o tę pozycję była między innymi udziałem Jacka Staniszewskiego. Sprzyjały jej oczywiście ogólne, nie do powstrzymania, procesy   przewartościowań, związane z rozwojem nowych środków komunikacji. 

Zofia Watrak

[1] Jacx Staniszewski, Monografia /zebrane prace z lat 1977-2019, Wydawca Akademia Sztuk Pięknych w Gdańsku, 2019

[2] Tamże.

[3] Ryszard Ziarkiewicz, Gdańsk – Poza ekspresją w: Wyspa, Gdańsk 1995, s. 40-52  ( publikacja przygotowana na 10-lecie Galerii Wyspa)

[4] Tamże, s.42

 

[5] Gustaw René Hocke, Świat jako labirynt, słowo/obraz  terytoria,  Gdańsk 2003, s. 127-138

[6] Jacx Stanisławski Monografia,  op.cit.,s. 13

[7] Gustaw René Hocke, Świat jako labirynt, Słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2003

[8] Ryszard W. Kluszczyński, Uwagi na temat estetyki gwałtu w sztukach medialnych, w: „Magazyn sztuki”, nr 12 (4/96), s.146.