Marcin Zawicki „Wielka Kronika"

Data: 2/03–2/04

Marcin Zawicki „Wielka Kronika"

02.03.2018 – 02.04.2018

Galeria Bielska BWA, Bielsko-Biała,


Wystawa prezentująca najnowsze obrazy Marcina Zawickiego, artysty związanego z Gdańskiem i tamtejszą Akademią Sztuk Pięknych. W "Wielkiej Kronice" zobaczymy kolejne martwe natury tworzone w charakterystyczny dla artysty sposób, który tak określił Stach Szabłowski:

"Z nieskończonych możliwości, jakie oferuje artyście sztuka, Zawicki wybiera restrykcyjnie zawężony wycinek: martwe natury na temat własnoręcznie skonstruowanych makiet sztucznej natury. Ta dobrowolna rezygnacja praktycznie ze wszystkiego wygląda na obłęd, ale w tym szaleństwie jest metoda. Zakreśliwszy raz granice tego klaustrofobicznego terytorium, artysta zapełnia je szczelnie malarskimi konceptami, komplikuje pozornie tylko ograniczoną formułę, rozszerza ją od środka, mnoży wariacje, każdy obraz wnosi do tego dyskursu coś nowego, każdy go wzbogaca". (Stach Szabłowski, „Ogród nieistniejący ale przedstawiony, czyli obecność malarstwa w obrazach Marcina Zawickiego" w katalogu wystawy „Marcin Zawicki. Coś dziwnego tu się zbliża", Miejski Ośrodek Sztuki, Galeria BWA, Gorzów Wielkopolski, 2016)

„Wielka Kronika" to premierowa odsłona moich najnowszych obrazów, wzbogacona o kilka prac z serii „Homoiomerie" oraz dopełniające całości obiekty przestrzenne.
Oś wystawy stanowi problem materii i jej przeobrażeń: zagadnienie rzeczywistości widzialnej i jej relacji do świata fizycznego; prawda zawarta w reprezentacji. Alchemiczne przeistoczenia, próba zapanowania nad materią, zrozumienia i powtórzenia zasad, które z perspektywy nauk przyrodniczych, widziane oczami świata i konstytuującej je „natury rzeczy", są regułami prostymi, najbardziej oczywistymi. Oczekiwany awans ołowiu na drogocenne złoto zdaje się być na wyciągnięcie ręki, jednak im bliżej sukcesu, tym blask rezultatu (drogocenny kruszec) zdaje się blednąć na rzecz istoty samego procesu transmutacji. Bo jeśli ta, to i każda inna przemiana zdaje się być możliwa.
Cudowne przeistoczenie obrazu jest zaklęte w pierwszym dotyku pigmentu na jego białej powierzchni. W jednej chwili prostokąt, figura dwuwymiarowa, przeistacza się w formę przestrzenną: otwiera do wewnątrz i na zewnątrz. Finestra aperta zagląda w głąb siebie, a wektor pigmentu w kierunku oka patrzącego. Obraz – przedmiot, nabywszy siłę reprezentacji, odnosi się poza siebie: w tej chwili staje się przezroczysty. Znika.
Narracja obrazu nie jest nigdy linearna. Malarstwa nie można czytać tak, jak czyta się powieść.
Wielowymiarowa siatka współzależności jest rozpięta także pomiędzy poszczególnymi obrazami; ich całymi światami i najdrobniejszymi detalami. „Wielka Kronika" to opowieść o materii i ruchu, stawaniu się i entropii. Historia pewnego zamkniętego układu, niewielkiego uniwersum rządzącego się nie do końca jasnymi zasadami, których logika – czytelna w obrazach – przysparza spore trudności przy próbie zwerbalizowania.
Chaos materii, erupcja budulca widzialności zastyga, porządkuje się w formy, żeby za chwilę rozpuścić się ponownie w wielkim potopie oczyszczającym niedoskonały świat przed kolejną próbą znalezienia regulującej zasady.

(Uwaga! Niektóre z prezentowanych zjawisk zaistniały na poziomie subatomowym)".