Sławomir Lipnicki "Omdlenie"

Lokalizacja: Centrum Sztuki Galeria El, Elbląg

Data: 8/11–31/12

Wernisaż: 8/11/2018, godz. 18:00

Sławomir Lipnicki "Omdlenie"

wernisaż: 8.11.2018, godz. 18:00
wystawa czynna: 8.11 – 31.12
(przed wernisażem o godz. 17:30  spotkanie z artystą)
miejsce: Centrum Sztuki Galeria El, Elbląg
kurator: Karina Dzieweczyńska

 

O Sławomira Lipnickiego sztuce przerwania
Wystawa Sławomira Lipnickiego w Galerii El, to rodzaj nakładających się wzajemnie interpretacji i multiplikowanych rekonstrukcji, dla których punkt wyjścia stanowi apoteozująca hitlerowski reżim twórczość Leni Riefenstahl. Piętnaście lat temu, pokazując zdjęcia Riefenstahl z berlińskiej Olimpiady w roku 1936, Lipnicki zreinterpretował je w aktualnych kontekstach, uruchamiając u swoich widzów efekt lustra („Olimpiada-Lustro Narcyza”). Dzisiaj, przez powrót do Leni Riefenstahl oraz do tamtej wystawy, artysta rekonstruuje zarówno jej, jak i własne dokonanie. Przedstawiając je w ostrym, laboratoryjnym świetle, jak pod lupą stawia to, co Leni zrobiła – winna przy tym, czy niewinna – oraz to, co sam o tym kiedyś myślał, przejęty niegasnącą żywotnością syndromu świadka, skłonny do oskarżeń o bierność i bijący na alarm, jak budzik dla śpiących współczesnych.
W oczku tej lupy, inaczej niż czternaście lat temu, nie ukazują się żadne rozstrzygnięcia. Podważywszy to, co zrobiła służąca Hitlerowi artystka, oraz to, co zrobił sam, próbując interweniować i budzić nieświadomy zagrożeń świat, Lipnicki dzisiaj wyraźnie przełamuje binarną optykę. Zachowując ramę artystycznej interwencji – bo nadal chce krzyknąć donośnie, wstrząsnąć i poruszyć ku zmianie – porzuca jednak swoją dawną formułę przekazu, w którym wydawało się pewnym, że jeżeli nie tak, to tak; jeśli nie to, to tamto, itd. Przez aktualnie wykorzystany zabieg potrojenia, w którym – jak można by powiedzieć, bawiąc się skojarzeniami – w Galerii „eL” potrojone zostało „L” (Leni-Lipnicki-Lipnicki), Sławomir Lipnicki spektakularnie zwraca uwagę na wielorakość i nieskończoność rekonstrukcyjnych praktyk oraz nieprzewidywalność dróg, którymi podąża zbiorowa pamięć. Ukazane przez niego nakładanie się interpretacji jest tworzeniem czegoś trzeciego i – w miejsce binarności – lokowaniem trialektycznej perspektywy. Tym samym ogląd zarówno sztuki, jak dokonanych wobec niej uogólnień staje się potrojony, tym samym nieskończenie otwarty.
Myliłby się jednak każdy, kto chciałby w tym widzieć wyraz relatywizmu, czy ucieczkę od moralnych ocen, w wypowiedziach Lipnickiego explicite niezbędnych w odniesieniu do problemu , który stawia w centrum uwagi swojego widza. Artysta ten otwiera bowiem trialektyczną perspektywę w sposób, który można by – za Edwardem Soja – ująć jako thirding-as-othering . Stara się bowiem tworzyć dysonanse, rekonstruować i zarazem dekonstruować przeciwieństwa, i tak wpływać na to, co zastane.
Przedstawianą w Elblągu ekspozycją Lipnicki potraja Leni, omdlewającą na widok przez siebie nakręcanych scen. Potraja ją przez innego i przez to, co inne – przez pamięć swojego widza, jego własne rekonstrukcje wydarzeń, jego moralne oceny, itd. Potraja także przez siebie, jako innego, bo takim pozostaje dla widza. I to potrojenie „przez Lipnickiego”, akcentujące tytułowe OMDLENIE, wydaje się dysonansem, artykułowanym z niezwykłą mocą artystycznego przekazu.
To intencjonalna artykulacja; przejmujący, poruszający krzyk przeciwieństw, w którym z jednej strony artysta woła do widza obrazem wrażliwej, empatycznej kobiety, omdlewającej na widok masakry rozgrywającej się na jej oczach, z drugiej – żołdackim formatem specjalistki od wizualnego marketingu.
Tego typu gra przeciwieństw nie pozwala pozostać tam, gdzie się jest. Bezwzględnie musi z niej wyniknąć aktywna postawa. Nie zaś bierna, jak u niemych świadków ludobójstwa, których opisy – usystematyzowane od lat – każą w bierności widzieć powtarzalny syndrom ludzkiej zguby, końca człowieczeństwa.
Wiedzący o tym Lipnicki, nauczony jeszcze doświadczeniem swojej pierwszej wystawy budowanej na Leni Riefenstahl, w tegorocznej odsłonie swoich poszukiwań pokazuje nam nową, lepszą wersję budzenia do aktywności. Tytułowe „Omdlenie” odgrywa w niej kluczową rolę. Artystyczna, silna ekspozycja wspomnianego, krzyczącego dysonansu, którego reprezentacją było kilkusekundowe przerwanie – właściwego Leni – bycia w świecie, przybrała postać interrupcji, opisywanej dziś w naukach społecznych jako narzędzie i jedna z najbardziej pewnych dróg osiągania dobra publicznego oraz przestrzeni wspólności . Dla przykładu, Gert Biesta przedstawia taką przestrzeń, powtarzając za Hannah Arendt, że powstaje ona wszędzie tam, gdzie „działanie jest możliwe i może pojawić się wolność” . Przyjąwszy, że stawanie się częścią przestrzeni publicznej i tym samym jej współtworzenie dotyczy jakości międzyludzkich więzi, Biesta zwraca uwagę na stałą możliwość przerwania (interruption) ich dotychczasowego kształtu. Przykłady w tym zakresie widzi jako rozmaite postaci „inscenizacji własnej niezgody”. Przerwanie takie oznacza bowiem „wprowadzenie niewspółmiernego elementu – wydarzenia, doświadczenia, czy obiektu – który może działać zarówno jako test, jak i jako przypomnienie” .
Sławomir Lipnicki swoją wystawą „Omdlenie” dokonuje tego typu interwencji w relacje, tworzące przestrzeń publiczną, że bezwzględnie następuje w jej wyniku przerwanie kształtu, w jakim dotąd funkcjonowały. Strzałka artystycznej intencjonalności wskazuje przy tym na trialektyczną formułę tworzenia warunków możliwości działania i pojawiania się wolności. Takie kreowanie przestrzeni publicznej daje wyraz organizującej ją postawie. W dzisiejszym świecie postawa ta staje się coraz bardziej istotna, a Lipnickiego charakteryzuje ona niewątpliwie, kiedy swoją działalnością artystyczną – konsekwentnie wśród ludzi, z nimi i poprzez nich – inscenizuje własne niezgody. Wspomniany Gert Biesta, jeden z bardziej wpływowych współcześnie intelektualistów, z myślą o głębi aktualnych kryzysów (humanitarnego i demokracji), pisał, że dzisiaj absolutnie nie wystarczy wieść „egzystencję w świecie” i trzeba czynić ją – możliwie najszerzej – „egzystencją dla świata”. Zauważył przy tym coś, co sprawia, że artystyczne wersje Sławomira Lipnickiego egzystencji dla świata gotowi jesteśmy bez wahania wpisywać w obszar zachodzących na siebie polityk i pedagogik przerwania, a przekaz obecny w wystawie „Omdlenie” rozumieć w kategoriach społeczno-wychowawczych. Otóż według Biesty „dorosłość nie jest stłumieniem pragnień, ale procesem, w którym nasze pragnienia otrzymują, by tak rzec, możliwość testowania rzeczywistości, kiedy pytanie, czego pragniemy, okazuje się pożądane dla naszego własnego życia i życia, które przeżywamy z innymi. Takie pytanie – i to jest ważne z naukowego punktu widzenia – zawsze stanowi samo w sobie przerwanie naszych pragnień. Przerwanie takie przejawia się częściowo w doświadczeniu oporu. Kiedy natykamy się na opór, napotykamy świat i jednocześnie napotykamy pragnienia, jakie mamy względem świata. Przez opór świat próbuje nam coś powiedzieć, a może nawet próbuje nas czegoś nauczyć” .
„Omdlenie” Sławomira Lipnickiego uczy oporem, jaki stawia naszym pragnieniom; jest pytaniem, które pragnienia te przerywa i dekonstruuje. Ludzka jest Leni Riefenstahl, ludzkie jest ludobójstwo… Lipnicki swoją artystyczną trialektyką robi coś więcej, niż budzenie świadomości, że wszyscyśmy do niego zdolni. W sposób właściwy sztuce, czyli ingerując w sferę emocjonalną, intelektualną, duchową i fizyczną widza, otwiera go na nieskończony repertuar możliwości (mogę zrobić to i to, a także to, tamto i jeszcze tamto, itd.) i aktywizuje dziesiątki form inscenizacji jego własnej niezgody. Z pożytkiem dla przestrzeni publicznej uprawia tak politykę i pedagogikę, przede wszystkim jednak – negocjującą pomiędzy nimi i obie je zapośredniczającą – głęboko poruszającą i społecznie ważną sztukę przerwania.

prof. Maria Mendel
Uniwersytet Gdański